W celu świadczenia usług najwyższej jakości nasza witryna wykorzystuje pliki cookies. Pozwalają one na dostosowanie treści do Państwa indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie. Więcej szczegółów na temat cookies w naszej Polityce Prywatności.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Gołębia polityka ECB zgodna z oczekiwaniami rynku

  • Europejski Bank Centralny obniża stopy depozytowe o 10 pb. i zapowiada program luzowania ilościowego
  • Rekordowa sprzedaż obligacji detalicznych w sierpniu finansuje budżet i prefinansowania na rok 2020

Europejski Bank Centralny nie zaskoczył rynków. Przed posiedzeniem rady prognozowano obniżki stopy depozytowej o 10 pb. (konsensus ankiety Bloomberga). Zakładano także uruchomienie programu QE w skali 30 mld euro netto miesięcznie.

Zgodnie z oczekiwaniami Rada Prezesów podjęła kolejne działania zmierzające do luzowania polityki pieniężnej. Obniżono stopę depozytową o 10 pb. (z poziomu -0,40 do -0,50). Rada wydłużyła też preferencyjne warunki pożyczek dla banków (TLTR3) i ponownie uruchomiła program skupu aktywów. W ramach programu luzowania ilościowego (QE) Europejski Bank Centralny przeznaczy 20 mld euro netto miesięcznie na skup obligacji. Program QE zostanie uruchomiony w listopadzie. Zaskoczeniem był fakt, iż nie określono jego końcowego terminu informując, że będzie prowadzony „tak długo jak będzie to konieczne”, co w praktyce będzie oznaczać, że zakończy się, kiedy oczekiwania inflacyjne zbliżą się do poziomu 2 procent. W komunikacie ECB poinformował także o wprowadzeniu tak zwanego tieringu, czyli mechanizmu dotyczącego oprocentowania rezerw banków komercyjnych na rachunkach w banku centralnym. Mechanizm ma zapobiegać stratom banków. W naszej opinii decyzja ECB ma umożliwić stymulus fiskalny rządom strefy euro. Niższe koszty obsługi długu publicznego pomogą głównie państwom peryferyjnym, chociaż i tak w powszechnej opinii spowolnieniu wzrostu gospodarczego w całym Eurolandzie może przeciwdziałać zwiększenie wydatków budżetowych przez Niemcy.

Na lokalnym rynku resort finansów w sierpniu przeprowadził jedną aukcję zamiany sprzedając obligacje skarbowe o wartości 5,52 mld zł. Planowana jest jeszcze jedna aukcja zamiany. Już dziś dzięki tej transakcji Ministerstwo sfinansowało potrzeby finansowe na ten rok i prefinansowało 20 proc. potrzeb pożyczkowych na przyszły rok.

W sierpniu Ministerstwo Finansów sprzedało detaliczne obligacje oszczędnościowe o łącznej wartości 1,75 mld zł – to najwyższy poziom w historii. Największą popularnością cieszyły się obligacje 4-letnie. To bardzo dobry wynik i spodziewam się, że będzie jeszcze poprawiany w kolejnych miesiącach.

18 września swoją decyzję w sprawie stóp procentowych ogłosi Fed. Rynki spodziewają się kolejnej obniżki stóp procentowych o 25 pb.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Banki centralne tną stopy

  • ECB obniża stopy procentowe
  • Biała flaga w stosunkach handlowych USA-Chiny
  • Borys Johnson bez większości w brytyjskim parlamencie

Na rynek akcji i obligacji pozytywnie wpływają decyzje banków centralnych. W czwartek Rada Prezesów Europejskiego Banku Centralnego obniżyła stopy procentowe o 10 punktów bazowych, co było zgodne z prognozami inwestorów. Pod koniec miesiąca spodziewana jest także druga obniżka stóp procentowych przez amerykańską Rezerwę Federalną. Rynki spodziewają się obniżki stóp procentowych o 25 pb.

Borys Johnson, premier Wielkiej Brytanii i orędownik „twardego brexitu”, nie ma już większości w parlamencie. Inwestorzy oceniają porażkę brytyjskiego premiera jako szansę na postęp w procesie negocjacyjnym z Unią Europejską. Kwestią otwartą pozostaje jednak ogłoszony na 31 października ostateczny termin opuszczenia przez Brytyjczyków unijnych struktur.

Po ogłoszeniu wprowadzenia ceł na wybrane towary eksportowe obie strony konfliktu handlowego – USA i Chiny – wysyłają sygnały ocieplania stosunków. Jak podaje Agencja Bloomberg wkrótce mają odbyć się rozmowy bilateralne amerykańskich i chińskich administracji rządowych. Informacje o ociepleniu stosunków pozytywnie wpływają na rynek akcji.

Spowolnienie gospodarcze widać także za oceanem. Sezon wyników za 2Q w Stanach Zjednoczonych (4% wzrost EPS), Japonii (-10% spadek EPS) i w Europie (spadek o -1% EPS) wskazuje na zahamowanie wzrostów na rynku finansowym, a nawet spadki. Uwagę zwracają też dane dotyczące inflacji bazowej, która wbrew prognozom w sierpniu wzrosła.

Spadające stopy procentowe to dobre środowisko dla złota, które jest silnie skorelowane z poziomem stóp procentowych w USA. Na wysoką cenę tego kruszcu, ostatnio ponad 1500 dolarów za uncję, wpływa niespokojna sytuacja rynkowa i poluzowanie polityki monetarnej przez banki centralne.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Historycznie niski PMI niemieckiej gospodarki

  • Wskaźnik PMI Niemiec najniżej od 10 lat
  • FED zgodnie z oczekiwaniami rynków obniżył stopy procentowe o 25 pb
  • mBank czeka na kupca

Robert Burdach, Zarządzający funduszami akcji w Generali Investments TFI

Światowa gospodarka spowalnia – potwierdzają to słabe dane makroekonomiczne szczególnie widoczne w eurostrefie. Wskaźnik PMI obrazujący stan koniunktury w niemieckiej branży przemysłowej jest najsłabszy od kryzysu finansowego w 2009 roku. Aktywność w sektorze usługowym spadła do 52,5 pkt, najniżej w tym roku. Trzeba przy tym zaznaczyć, że odczyty powyżej 50 pkt. oznaczają
ekspansję a poniżej kurczenie się danej branży. Niestety poniżej oczekiwań są także inne wskaźniki wyprzedzające.

Amerykańska rezerwa federalna po raz drugi w tym roku obniżyła stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Taka decyzja FED była powszechnie oczekiwana przez ekonomistów i analityków, dlatego została  odebrana  w  neutralny  sposób. Negatywne  informacje  z realnej gospodarki są równoważone przez wypowiedzi i działania szefów banków centralnych oraz polityków, przez co rynki od kilku miesięcy trwają w impasie i oczekiwaniu na kierunek, w którym nastąpi wybicie.

Minął kolejny tydzień bez znaczących postępów w trwającej już ponad rok wojnie handlowej pomiędzy Waszyngtonem a Pekinem. Dodatkowo  na  horyzoncie  pojawiło  się  nowe  widmo  ryzyka  w postaci rozpoczęcia procedury impeachmentu wobec prezydentaDonalda Trumpa, któremu m. in. zarzuca się, że wywierał naciski na  prezydenta Ukrainy,  by zaszkodzić  swojemu  potencjalnemu rywalowi  w  przyszłych  wyborach prezydenckich. Na tym etapie trudno powiedzieć,  jak procedura usunięcia prezydenta ze stanowiska wpłynie na rynki. Izba Reprezentantów wszczęła śledztwo.

W Polsce czekamy na wykładnię TSUE w sprawie kredytów finansowych we frankach szwajcarskich. Orzeczenie ma być ogłoszone 3 października. Przewidywane są różne scenariusze działań, mniej lub bardziej negatywne dla polskich banków – najbardziej niekorzystny może oznaczać 60-70 mld odpisów na portfelach kredytowych. Dziś trudno przewidzieć, jakie będą decyzje polskich sądów i jaka będzie liczba osób występujących na drogę prawną.

W tym tygodniu pojawiła się informacja, że Commerzbank, właściciel mBanku, zdecydował o jego sprzedaży. Decyzja ta wpisuje się w plan rządu dotyczący repolonizacji banków. Pojawiają się już pierwsze spekulacje, kto mógłby być zainteresowany kupnem banku. W gronie tym wymienia się m.in. PZU i PKO BP.

Dotyczy funduszy

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Rynki czekają na decyzję TSUE i wyniki wyborów

  • Październikowe wybory i zmiany w sektorze bankowym wstrzymują decyzje inwestorów
  • Wciąż warto trzymać polskie obligacje skarbowe

Krzysztof Izdebski, Zarządzający Funduszami Dłużnymi Generali Investments TFI

Amerykański bank centralny zgodnie z oczekiwaniami inwestorów zadecydował o obniżeniu stopy referencyjnej o 25 pb. Rynek odebrał to jako jastrzębią obniżkę i rentowności wzrosły o 10 proc. Jednocześnie opublikowano odczyty z niemieckiej gospodarki, gdzie wskaźnik wyprzedzający PMI spadł do rekordowo niskiego poziomu 50 pkt., na co rynki zareagowały z kolei spadkiem rentowności o 10 pkt. Rynek polskich obligacji skarbowych jest mocno skorelowany z odczytami niemieckiej i amerykańskiej gospodarki, dlatego rentowności podążają za danymi ze świata.

Nie widzimy gwałtownych reakcji. Rynki czekają na orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości dotyczące kredytów hipotecznych zawieranych we frankach szwajcarskich. Inwestorzy obawiają się, że niekorzystny wyrok trybunału będzie miał negatywne konsekwencje dla wyników banków. Kwestia kredytów hipotecznych wskazywana jest też jako jeden z czynników, który może mieć istotny wpływ na przyszłoroczny budżet państw i rating Polski. To wieloetapowy proces, dlatego dziś jeszcze trudno ocenić, czy i w jakiej skali będzie mieć wpływ na ocenę naszego kraju.

Niepewność związana z dalszymi krokami sądów i kredytobiorców po decyzji TSUE oraz zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi i ich wynik wpływają na rynki. Inwestorzy zagraniczni są ostrożni i czekają na to, co wydarzy się w najbliższych tygodniach. Wstrzymują się tym samym od inwestycji w polskie obligacje.

Zaangażowanie inwestorów zagranicznych w polskie papiery dłużne na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy nieznacznie spadło. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy sprzedano 23 mld obligacji. Zagraniczne podmioty koncentrują się na średnio i długoterminowych obligacjach. To, co zostało odsprzedane przez zagranicę, zostało kupione przez krajowe banki, które inwestują w papiery krótkoterminowe i średnioterminowe oraz w obligacje o zmiennym oprocentowaniu.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Dobry czas dla spółek paliwowych

  • Decyzja TSUE nie rozwiązała problemu sektora bankowego
  • Konflikt Turcji z Syrią wpływa negatywnie na kurs liry
  • Otoczenie makroekonomiczne wspiera spółki paliwowe

W zeszłym tygodniu rynki żyły orzeczeniem TSUE. Decyzja Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotycząca kredytów frankowych może przyczynić się do wzmocnienia negatywnego otoczenia rynkowego dla sektora bankowego w Polsce. Co prawda, na rzecz sektora pozytywnie działa fakt, że nie ma rekomendacji do działania systemowego, które wymuszałoby znaczące i natychmiastowe przeszacowania w dół kredytów frankowych w bilansach banków. Z drugiej strony orzecznictwo TSUE, choć nie jednoznaczne, jest korzystne dla kredytobiorców i wzmacnia ich pozycję w sporach z bankami. Decyzja Trybunału nie rozwiązała problemu, ale zapewniła bankom czas na przygotowanie się do potencjalnych procesów sądowych i spodziewanych odpisów. Niepewna sytuacja związana z kredytami walutowymi we frankach może trwać nawet 5 lat, czyli tyle co poszczególne spory sądowe miedzy bankami a posiadaczami kredytów we franku. W zależności od wyroków sądów i ich skali, banki powinny zakładać rezerwy na poczet spodziewanych negatywnych rozstrzygnięć sporów sądowych.

Jesteśmy w okresie poprzedzającym publikacje wyników za III kwartał. Aktualnie widać, że sprzyjające otoczenie makroekonomiczne i podwyższone marże rafineryjne wspierają spółki paliwowe. Prawdopodobnie Orlen i Lotos pochwalą się dobrymi wynikami za III kwartał.

Prezydent Recep Tayyip Erdogan rozpoczął interwencję wojskową na terenie Syrii. Atak Turcji na Syrię potępiła Unia Europejska. UE apeluje o zaprzestanie działań zbrojnych i jednocześnie podkreśla, że Turcja jest ważnym partnerem Unii. Eskalacja konfliktu zbrojnego wpływa negatywnie na notowania spółek i kurs liry, która traci na wartości do twardych walut i złotówki. Tym samym, wzrost ryzyka ma odzwierciedlenie w wynikach funduszy inwestujących w aktywa tureckie. Inwestorzy czekają na rozwój sytuacji.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Rynki czekają na układ sił po wyborach

  • Nowy układ sił w parlamencie – możliwe 3 scenariusze
  • Wybory i TSUE wstrzymały ruch na obligacjach
  • Ministerstwo Finansów sfinansowało tegoroczne potrzeby pożyczkowe

Początek października i końcówka września były czasem oczekiwania na decyzję TSUE i podążania polskiego długu za rynkami bazowymi. Po ogłoszeniu orzeczenia nie zaobserwowaliśmy negatywnych czy pozytywnych reakcji rynku. Spread do bunda będzie się zawężał. Dochodowość 10-letnich niemieckich obligacji oscyluje na poziomie minus 0,50 proc. W związku z gorącym okresem wyborczym i oczekiwaniem na decyzję Trybunału znaczna część inwestorów poredukowała pozycje wcześniej, a udział zagranicy w polskim długu spadł aż do 25%.

Czekamy na wyniki wyborów parlamentarnych

Możliwe są trzy scenariusze związane z układem sił w parlamencie. Pierwszy to zwycięstwo partii rządzącej dające jej możliwość samodzielnego rządzenia, ale bez większości konstytucyjnej. Taki układ sił może spotkać się z neutralną lub nawet pozytywną reakcją rynków.

Drugi scenariusz to próba utworzenia rządu mniejszościowego i porozumienia się partii skupionych w opozycji wobec Prawa i Sprawiedliwości. To scenariusz najmniej pożądany przez rynki, ponieważ rodzi obawę o realizację kolejnych pakietów
socjalnych, które są elementem obietnic wyborczych tych partii.

Ostatni możliwy scenariusz to znaczące zwycięstwo z większością konstytucyjną aktualnie rządzącej partii. Tutaj obawy związane są z realizacją zapowiadanych inicjatyw, które mogłyby negatywnie wpłynąć na rynek polskich obligacji skarbowych.

Ministerstwo Finansów sfinansowało tegoroczne potrzeby pożyczkowe. Do końca roku planowany jest jeden przetarg zamiany, który odbędzie się 25 października. W zależności od sytuacji budżetowej i rynkowej możliwe są wciąż cztery przetargi zamiany.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

W gospodarce risk-off

  • Pozytywne informacje w sprawie Chin z Waszyngtonu
  • Globalny „risk-off” wspiera ceny złota

Od początku miesiąca dane makroekonomiczne i sytuacja polityczna umacniają „risk-off” – sentyment do bezpiecznych inwestycji, który przekłada się na spadek cen akcji (S&P 500 -1,93 %) i wzrosty cen złota, które osiągnęły 2,25%. Rosły także amerykańskie obligacje skarbowe.

Powodów takiej sytuacji rynkowej jest kilka. Pierwszy to fala gorszych niż się spodziewano wskaźników koniunktury – indeksów ISM usługowego i przemysłowego. ISM przemysłowy spadł poniżej oczekiwanej figury. Rozczarował też indeks ISM dla usług. Neutralnie na rynek przełożyła się publikacja danych NFP dotycząca stopy zatrudnienia w amerykańskiej gospodarce, które były zgodne z przewidywaniami analityków.

Na pogarszające się wyniki amerykańskiej gospodarki reaguje werbalnie FED. Jerome Powell uspakaja, że ekspansja będzie kontynuowana, a bank centralny jest elastyczny. Rynek może liczyć na jego wysoką aktywność – to pozytywna wiadomość dla inwestorów. Jednocześnie Powell zapowiedział zwiększenie bilansu FED poprzez skup bonów skarbowych. Działanie to ma zabezpieczyć płynność na rynku pieniężnym W ubiegłym miesiącu brak płynności na rynku amerykańskim spowodował, że stopa procentowa pożyczek jednodniowych nagle skoczyła (banki pożyczały sobie środki na 10 proc. w skali roku).

Rozpoczęła się kolejna tura rozmów w konflikcie handlowym pomiędzy Waszyngtonem i Pekinem. Wstępne informacje są dość pozytywne. Jeszcze przed rozpoczęciem rozmów Chiny zwiększyły zakupy amerykańskiej wieprzowiny, sugerując, że mają możliwości do kolejnych dużych zakupów. Porozumienie ma być osiągnięte w kilku fazach. Bardzo ważnym tematem podczas rozmów jest kwestia uregulowania praw autorskich. Podpisanie wynegocjowanej umowy, dotyczącej fazy I, odbędzie się w Chile, gdzie Donald Trump spotka się z Xi Jinpingiem.

Co prawda do wyborów prezydenckich w USA został jeszcze rok, ale już dziś warto przyjrzeć się Elizabeth Warren – nowej potencjalnej kandydatce demokratów na najwyższy urząd w państwie. Jej program wsparcia klasy średniej związany jest z obciążeniami podatkowymi dla najbogatszych, a także dodatkowymi obciążeniami finansowymi korporacji i elit biznesu. Jej potencjalna wygrana może odbić się negatywnie na rynku akcji.

Na rynku kruszców wciąż rosną ceny złota. Globalny „risk-off” powoduje, że inwestycja w nie jest traktowana jako forma zabezpieczenia. Ceny tego kruszcu rosną z uwagi na obecną sytuację gospodarczą a także z powodu zmiany polityki monetarnej FED. Warto też obserwować to, co robią banki centralne w tym NBP, który w ostatnim czasie skupował złoto.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Przesunięcie Brexitu pozytywnie wpływa na rynek

  • Rynki akcyjne pod historycznymi szczytami
  • Ostatnie tygodnie czasem niższej zmienności
  • Nowy termin brexitu

Ostatnie tygodnie charakteryzują się niższą zmiennością, brakuje też jednoznacznych impulsów do konkretnych działań. Od początku miesiąca obserwujemy delikatny „riskon”. Indeks MSCI World Index odnotował wzrost o 1,3 proc. Jeszcze mocniej wzrósł indeks MSCI Emerging Markets – blisko 3 proc. To zapewne efekt słabości dolara, który spadł o prawie 2 proc. Osłabienie amerykańskiej waluty może mieć związek z ekspansją bilansu FED. Co prawda na ostatnim posiedzeniu Rezerwy Federalnej jej szef Jerome Powell twierdził, że zakupy długu nie są nowym programem QE, a ich celem jest zapobieganie sytuacji, jaka miała miejsce we wrześniu, kiedy gwałtownie wzrosła stopa repo. Jednak skala tego procesu i gwałtowny wzrost bilansu może wpływać na słabość dolara.

Rynki akcyjne są pod szczytami cen. W USA uwagę inwestorów skupia sezon wyników S&P500. Do tej pory dane opublikowało 168 spółek. Sprzedaż wzrosła o 2,8 proc., zyski spadły o 0,17 proc. Choć wyniki są słabe, to i tak są one powyżej oczekiwań analityków. Mamy więc specyficzną sytuację, w której wyceny na rynku są wysokie,  wyniki spółek są słabe, natomiast ceny akcji rosną. Z czego to wynika? Po części związane jest to z ekspansywną polityką banków centralnych, wspierająco działa też temat umowy handlowej czyli, możliwość podpisania porozumienia tzw. „fazy pierwszej” pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Pozytywne ruchy obserwujemy z obu stron. Chiny mają zobowiązać się do zakupu amerykańskich produktów rolnych. Nastąpiła całkowita zmiana narracji – od wzajemnych gróźb do momentu, w którym obie strony wyraźnie szukają porozumienia.

Brexit wciąż bez finału. Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej kolejny raz odsuwa się w czasie, co pozytywnie wpływa na rynek. Brytyjska Izba Gmin poparła projekt ustawy o porozumieniu w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej jednocześnie odrzucając wniosek o szybką pracę nad ustawą. Obecnie najbardziej realne wydaje się przedłużenie okresu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. Przewodniczący rady Unii Donald Tusk podał nawet, że może to nastąpić 31 stycznia 2020 r., chociaż samo rozstrzygnięcie tej sytuacji jest coraz bliżej.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Wyniki spółek bez symptomów spowolnienia

  • Poprawa nastrojów na akcjach
  • Spółki zaskoczyły wynikami
  • Pierwsze sądowe orzeczenia po decyzji TSUE bez wpływu na rynki

Ryszard Rusak:

"Rozpoczął się sezon publikacji wyników za III kwartał. Solidne dane powinien dostarczyć sektor finansowy. Oczekujemy, że największe banki: PKO BP, Pekao, ING, Santander Polska zaraportują dwucyfrową dynamikę zysku netto. Z kolei spadku zysku oczekujemy w przypadku Alior Banku (wysoki poziom rezerw) oraz Banku Millennium (pierwszy kwartał konsolidacji Eurobanku). Sektorem, który pozytywnie wyróżnia się w kategorii dynamiki zysku, są dobra konsumpcyjne – tu w przypadku wybranych spółek wzrost może być nawet rzędu 30 proc. Oczekujemy dobrych wyników spółek paliwowych. Słabsze rezultaty może zanotować PGNiG, co wynika z niskich cen gazu. Mimo to spadek cen tego paliwa kopalnego pozytywnie wpływa na spółki chemiczne, spośród których na plus wybija się Grupa Azoty. Mocny spadek wyniku netto widzimy w przypadku JSW. W branży TMT oczekujemy dobrych wyników w Comarchu oraz Orange Polska, jednak w obu przypadkach są to zwyżki wsparte wydarzeniami jednorazowymi. Spółki przemysłowe – jako całość – nie będą błyszczeć. W niektórych przypadkach ujemna dynamika zysku netto może wynieść nawet 30-40 proc".

Tomasz Matras:

"Co do wyników za III kwartał mamy jeszcze za mało informacji, aby pokusić się o większe podsumowanie, jednak pierwsze opublikowane wyniki wyglądają obiecująco. Nawet spółki koniunkturalne, w dużej mierze zależne od sytuacji w przemyśle europejskim, pokazały dobre odczyty, chociażby Grupa Kęty. Zaskoczyły one nawet niektórych analityków, którzy wskazywali, że wynikach za miniony kwartał będziemy mogli zauważyć symptomy spowolnienia. Sytuacja na polskim rynku akcji jest pochodną tego, co dzieje się na rynkach globalnych. Obserwując zachowanie akcji polskich indeksów można powiedzieć, że w ostatnich dniach przynajmniej chwilowo przycichły problemy z którymi borykał się nasz rynek, takie jak np. kredyty hipoteczne indeksowane do CHF. Pojawiły się co prawda pierwsze niekorzystne dla banków orzeczenia sądu, ale rynek nie zareagował na nie nerwowo. W ostatnich dniach mieliśmy nawet do czynienia z mocnym odbiciem „banków frankowych. Trzeba jednak mieć na uwadze, że temat kredytów frankowych będzie jeszcze wracał w następnych miesiącach. Zapewne będziemy świadkami wzrostu liczby roszczeń klientów i spraw sądowych. To sprawia, że cały proces będzie rozłożony na lata i jeszcze nie wiemy, jak ostatecznie wpłynie na sektor".

Dotyczy funduszy

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Czy ECB czeka zmiana polityki monetarnej?

  • Europejski Bank Centralny nie zmienia stóp procentowych
  • Odczyty inflacji powyżej celu inflacyjnego NBP
  • Wynik wyborów parlamentarnych umiarkowanie pozytywny dla obligacji

Ostatnie posiedzenie z udziałem Mario Draghi w Europejskim Banku Centralnym za nami. Stery w ECB już 1 listopada przejmie Christine Lagarde. Rada pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie i trzyma się aktualnego pakietu środków luzujących, ogłoszonego w zeszłym miesiącu. Bank potwierdził również, że utrzyma stopy procentowe na ultraniskim poziomie do momentu, aż inflacja nie przybliży się do celu inflacyjnego (blisko, ale poniżej 2 proc). Potwierdzono też uruchomienie programu skupu aktywów w skali 20 mld euro miesięcznie. Program ruszy 1 listopada br. Coraz bardziej zaczynają być jednak widoczne podziały dotyczące tego, jak powinna wyglądać polityka monetarna tej instytucji w przyszłości.

Niskie stopy procentowe cieszą kredytobiorców, ale martwią bankowców. Ujemne stopy procentowe, - 0,5 proc. uderzają w zyski banków i nie prowadzą do wzmocnienia współczynników kapitałowych. Rozwiązaniem tego problemu miał być tzw. tiering, czyli umożliwienie bankom strefy euro lokowania części środków po stopie wyższej (0%) niż depozytowa. Wprowadzenie tego systemu w poprzednim miesiącu było umiarkowanym sukcesem – efektywnie doprowadziło do wzrostu stawek na rynku pieniężnym (czyli zadziałało w przeciwną stronę niż obniżka stóp procentowych). Przedstawiciele EBC coraz mocniej sugerują, że ratunkiem w obecnej sytuacji mogą być zmiany polityki fiskalnej i tutaj oczekuje się działań ze strony Niemiec.

Na 30 listopada zaplanowano kolejne posiedzenie FED. Rynek wycenia kolejną obniżka stóp na 90 proc. Stopy w USA są znacznie wyższe niż w Europie, więc amerykański bank centralny ma relatywnie dużą przestrzeń do obniżek stóp procentowych.

Za nami wybory parlamentarne. Wynik spodziewany i umiarkowanie pozytywny dla obligacji. Nic znacząco się nie zmieniło, co uspokoiło zagranicznych inwestorów. Przed nami jeszcze wybory prezydenckie w przyszłym roku, ale rynek nie oczekuje w związku z tym znacznych zmian w polityce fiskalnej.

Kolejny miesiąc inflacja CPI wzrosła powyżej celu inflacyjnego NBP. To oznacza, że w I kwartale przyszłego roku możemy spodziewać się inflacji na poziomie 3,8 - 4,2 proc., powyżej dopuszczalnego pasma odchyleń od celu inflacyjnego. Jej wysokość będzie związana m.in. z cenami energii. Nie przewidujemy jednak, aby Rada Polityki Pieniężnej w obecnym składzie podniosła stopy procentowe. Tak wysoka inflacja będzie przejściowa.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Hossa na rynku obligacji

Polskie rentowności osiągają kolejne rekordowo niskie wartości. Zysk na 10-letnich obligacjach skarbowych spadł do poziomu 1,70. To historycznie najniższa wartość tego wskaźnika. Polskie obligacje nie są wyjątkiem, podobne trendy obserwujemy też na innych rynkach. Widać to szczególnie w Niemczech.

Tomasz Pawluć, Zarządzający Funduszami Dłużnymi Generali Investments TFI

Ta sytuacja jest pochodną tego, co dzieje się w globalnej gospodarce. W tym „dovish stance”, czyli gołębia postawa banków centralnych. Już dziś rynek wycenia na 100 proc., że Europejski Bank Centralny obniży stopy o 10 pb. Po lipcowym cięciu stóp procentowych przez FED i tutaj rynki oczekują dalszego poluzowania polityki fiskalnej i kolejnej obniżki stóp o 25 pb. W strefie euro również spodziewamy się działań zmierzających do pobudzenia zwalniającej gospodarki. Wszyscy boją się spowolnienia i trwa swoista rywalizacja pomiędzy bankami centralnymi, kto da więcej i podtrzyma wzrost gospodarczy. Dzisiejsze rekordowe poziomy na długu w naszej opinii nie oznaczają, że to już koniec. Naszym zdaniem wiele wskazuje na to, że możemy spodziewać się kolejnych rekordów.

Rząd opublikował projekt ustawy budżetowej. Budżet państwa ma być zrównoważony. Oznacza to, że wpływy i wydatki z budżetu zbilansują się. Taka sytuacja sprzyja obligacjom. Co prawda w przedstawionym projekcie nie uwzględniono podatku od sprzedaży detalicznej i tzw. trzynastej emerytury. W wyliczeniach uwzględniono wyższe wpływy z podatku VAT oraz składek ZUS od najlepiej zarabiających, którzy nie będą już korzystali z limitu dochodów w wysokości 30-krotności średniej pensji.

Wewnętrznym ryzykiem, na który musimy zwracać uwagę, jest sektor bankowy i to, co się wydarzy z kredytami udzielonymi we frankach. Kolejnym zagrożeniem lokalnym jest inflacja. W całym regionie w porównaniu do niskich rentowności inflacja jest dość wysoka. Zarówno Węgry i Czesi mają wysoką inflację w stosunku do długoterminowych obligacji. Rada Polityki Pieniężnej nie reaguje i w najbliższym czasie nie należy się spodziewać zmiany polityki w tym zakresie. Zakładamy, że stopy pozostaną na tym samym poziomie. Według wskaźników ekonomicznych inflacja będzie rosła do końca roku, najwyższych jej odczytów spodziewamy się na przełomie roku - w okolicach 3,5 proc. W pierwszych miesiącach przyszłego roku powinna zacząć spadać.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Donald Trump kupuje Grenlandię i przestaje tweetować

Jak wyglądałyby rynki, gdyby prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zakończył swoją aktywność na Twitterze, a Duńczycy zdecydowaliby się sprzedać deficytową Grenlandię? Tego nie wiemy i zapewne nie będziemy świadkiem żadnego z tych wydarzeń. Warto jednak przyjrzeć się działaniom gospodarza Białego Domu, które wpływają na światowe rynki.

O co chodzi z tą Grenlandią?

Skąd nagłe zainteresowanie Grenlandią? Odpowiedź jest prosta. Ocieplenie klimatu powoduje, że przez Morze Arktyczne można podróżować skracając drogę morską z Chin do Europy. Zatem ten szlak może mieć strategiczne znaczenie dla dalszego rozwoju chińskiej gospodarki. Apetyt na Grenlandię i jej bogate złoża surowców od lat ma także Rosja. Tym samym pomysł prezydenta Trumpa ma racjonalne podłoże ekonomiczne. Przejmując wyspę, Amerykanie nie tylko staliby się właścicielami licznych surowców i rzadkich minerałów, ale i zyskaliby przewagę strategiczną nad Rosją i Chinami.
 
To nie jest pierwszy raz, kiedy prezydent Stanów Zjednoczonych próbuje odkupić wyspę od Duńczyków. Pierwsza taka propozycja pojawiła się w latach sześćdziesiątych XIX wieku, kiedy w Białym Domu zasiadał Andrew Johnson – ten sam, który kupił od Rosji Alaskę. Druga propozycja pojawiła się po zakończeniu II wojny światowej. Prezydent Harry Truman oferował Duńczykom 100 mln dolarów za to terytorium. Dziś transakcja wydaje się niemożliwa. Chociaż ostatnie słowo mają sami mieszkańcy wyspy, którym umowa o autonomii Grenlandii daje prawo do decyzji w tej kwestii.

Tweety zamiast negocjacji

Od kilku miesięcy rynki reagują na kolejne wiadomości związane z wojną handlową pomiędzy Chinami i USA. Nastroje na globalnych rynkach wciąż kształtuje też obawa o recesję, której zapowiedzią jest spowolnienie gospodarcze. Do tego dochodzą problemy związane z brexitem.
 
Napięcie na linii Chiny i USA umacnia „risk-off”, który wspiera amerykańską walutę i utrzymuje hossę na obligacjach.
Zaskoczeniem była nagła decyzja Chin o nałożeniu ceł na amerykański import o wartości 75 miliardów dolarów. Pekin nie musiał długo czekać na reakcję Stanów Zjednoczonych. Wpis prezydenta Trumpa na Twitterze  również  zapowiedział  kolejne  cła  na  chińskie towary warte 550 miliardów dolarów rocznie. Mają one wejść w życie w dwóch etapach 1  września  i  15  grudnia.  
Nasilenie  konfliktu  pociągnęło  indeksy  w  dół,  amerykański S&P500 zanotował tygodniową stratę w wysokości 1,4 proc.

Obecnie  mamy  do  czynienia  z  dużą  zmiennością  rynków.  Wystarczy  przypomnieć, że  w  ciągu  zaledwie  pół  roku  Amerykańska  Rezerwa  Federalna  zmieniła  retorykę o 180 stopni od zacieśnienia polityki fiskalnej do jej rozluźnienia. W lipcu br. obniżyła stopy procentowe  o 25 pb. We wrześniu rynek oczekuje kolejnej  obniżki, licząc na cięcie stóp o  kolejne  25  pb.  Już  dziś  rynek  wycenia  kolejne  obniżki  stóp  na  75  proc.  do  końca stycznia. Wskaźniki makroekonomiczne pokazują spowolnienie, trudno jednak jeszcze dziś powiedzieć czy światowa gospodarka jest na skraju recesji. Prawdopodobieństwo recesji w najbliższych 12 miesiącach co prawda nieznacznie rośnie, wg. modelu Atlanty FEDu  jej  wystąpienie szacowane jest na blisko 30  proc. Z uwagą przyglądamy się wskaźnikom wyprzedzającym i czekamy na decyzję banków centralnych i wprowadzenie zapowiadanych stymulusów fiskalnych. Czekamy na kolejne kroki FEDu, który jest mocno naciskany przez prezydenta Donalda Trumpa.

Ryzykowne aktywa w odwrocie

Ostatni tydzień sierpnia był gorącym okresem na giełdach. Obserwowaliśmy korektę na ryzykownych klasach aktywów, takich jak akcje i surowce. Spadek zanotował MSCI World Indeks krajów rozwiniętych (- 0,8 proc.). W Niemczech wszystkie wskaźniki wyprzedzające pokazują  spowolnienie  gospodarki. Nasi  zachodni  sąsiedzi  rozważają  wprowadzenie stymulusów fiskalnych poprzez obniżenie podatku CIT. To dobra wiadomość dla spółek, w  których  budżecie  zostałyby  dodatkowe  środki.  Dla przypomnienia  taki  mechanizm pobudził  gospodarkę w 2017 r. w USA.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Czy orzeczenie TSUE zachwieje polskim rynkiem finansowym?

Na rynkach kapitałowych mamy do czynienia obecnie z dużą zmiennością. Na sytuację na warszawskiej giełdzie oprócz globalnych czynników wpływ mają w dużej mierze lokalne problemy, które w ostatnich dniach wysunęły się na pierwszy plan. Pierwszy to oczekiwanie na wrześniowe orzeczenie TSUE dotyczące kredytów udzielanych we frankach szwajcarskich. Niekorzystne dla sektora bankowego orzeczenie może zachwiać całym sektorem finansowym w Polsce. Banki silne kapitałowo raczej nie połamią sobie zębów na tych kredytach, jednak inne banki mogą nie podołać.

Tomasz Matras, Zastępca Dyrektora Inwestycyjnego ds. Akcji Generali Investments TFI

Na rynkach kapitałowych mamy do czynienia obecnie z dużą zmiennością. Na sytuację na warszawskiej giełdzie oprócz globalnych czynników wpływ mają w dużej mierze lokalne problemy, które w ostatnich dniach wysunęły się na pierwszy plan. Pierwszy to oczekiwanie na wrześniowe orzeczenie TSUE dotyczące kredytów udzielanych we frankach szwajcarskich. Niekorzystne dla sektora bankowego orzeczenie może zachwiać całym sektorem finansowym w Polsce. Banki silne kapitałowo raczej nie połamią sobie zębów na tych kredytach, jednak inne banki mogą nie podołać.

Drugim powodem jest opublikowana kilka dni temu obszerna analiza Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego. Do tej pory uznawano, że problem klauzul abuzywnych, czyli umów zawierających niedozwolone zapisy, dotyczy tylko indeksowanych kredytów frankowych. Twórcy analizy twierdzą jednak, że wszystkie udzielone kredyty we frankach należy traktować tak samo. To już jest znaczny problem dla sektora bankowego. Według danych Najwyższej Izby Kontroli banki udzieliły 900 tys. kredytów we frankach szwajcarskich. Skumulowana wartość kredytów udzielonych w walucie szwajcarskiej w bankach notowanych na GPW przekracza 80 mld zł.
Tak proklienckie podejście do zawartych umów może generować gigantyczne straty dla banków i może mieć szersze konsekwencje dla całej gospodarki. Stąd właśnie silna przecena sektora bankowego, która spowodowała, że w sierpniu indeks największych spółek WIG20 był jednym z najsłabszych na świecie.

Pierwsze wyniki spółek całkiem przyzwoite

Dobre wiadomości płyną z pierwszych publikacji wyników spółek giełdowych. Na pełne podsumowanie II kwartału br. musimy jeszcze poczekać, jednak pierwsze raporty pokazują, że – co do zasady – wyniki polskich spółek są przyzwoite. Słabsze wyniki pokazały jedynie spółki przemysłowe, szczególnie te z ekspozycją na zagranicę. Patrząc na poszczególne spółki widzimy jednak spore różnice. Bardzo dobrze radzi sobie handel detaliczny, co znalazło odzwierciedlenie w zachowaniu akcji takich spółek jak Dino, Eurocash czy właściciel Biedronki – Jeronimo Martins.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

„Mid-cycle adjustment” - co oznacza dla rynków?

  • FED obniża stopy procentowe o 25pb, ale rynki się nie cieszą
  • Ryzyko spadku obrotów handlowych wpływa na decyzję Rezerwy Federalnej
  • Kondycja gospodarki amerykańskiej lepsza niż globalnej
  • Inflacja w Polsce rośnie i będzie rosła, ale RPP jest spokojna

Zarządzający Union Investment TFI: Andrzej Czarnecki, Michał Milewski i Robert Burdach komentują wczorajszą decyzję i komunikat FED

Decyzje FED

Wczoraj pierwszy raz od 2008 roku czyli od kryzysu finansowego FED obciął stopy procentowe. Obniżenie przez FED stóp proc. o 25pb było zgodne z oczekiwaniami rynku. W ten sposób wypełnia się scenariusz bazowy – prawdopodobieństwo takiej decyzji szacowano na 70% (na 30% szacowano szansę obniżki o 50bp). Kolejną decyzją jest wstrzymanie redukcji bilansu FED już w sierpniu, co może stanowić pozytywny bodziec dla rynku obligacji.

Ważniejszy od samej decyzji był jednak komunikat FED’u i konferencja po posiedzeniu.

Odczytując dosłownie komunikat FED’u można dojść do wniosku, że Rada nie zmieniła swojej oceny otoczenia makroekonomicznego w stosunku do komunikatu z czerwca, a możliwe, że ocena ta jest nawet wyższa. Ocena sytuacji na rynku pracy jest dobra, ale widać symptomy spowolnienia inwestycji. Inflacja jest pod kontrolą, oczekiwania inflacyjne są umiarkowane. Sytuacja makroekonomiczna w USA nie wskazuje na konieczność mocnego obniżania stóp procentowych. Poza tym FED podkreśla znaczenie sytuacji globalnej gospodarki dla stóp procentowych w USA.

Przebieg konferencji prasowej pokazuje jednak, że istotne dla FED są ryzyka w handlu międzynarodowym oraz postęp rozmów z Chinami, który może skutkować zatrzymaniem obniżek stóp procentowych. Wojny celne przyczyniają się do spadku obrotów z eksportu, co negatywnie będzie wpływało także na gospodarkę USA. Padła wypowiedź o dostosowaniu stóp procentowych do fazy cyklu gospodarczego (tytułowe „mid-cycle adjustment”). Rynki zareagowały negatywnie. Index amerykański zanurkował do minimum sesji - uznając obniżkę jako jednorazową korektę lub początek bardzo krótkiego (2 etapowego) cyklu obniżek. Na chwilę obecną kontrakty terminowe wyceniają prawdopodobieństwo wrześniowej obniżki na 64%.

Stopy procentowe w Polsce

Europejski Bank Centralny kontynuuje obecny kurs polityki monetarnej, możemy się więc spodziewać luzowania ilościowego lub nawet obniżek stóp. Rada Polityki Pieniężnej jest nastawiona bardzo gołębio, co zresztą jest spójne z działaniami zarówno FED, jak i EBC.

Wczorajszy odczyt inflacji był wyższy od oczekiwań rynku, więc siła nabywcza pieniądza maleje. Ponadto spodziewamy się zdecydowanie wyższej inflacji konsumpcyjnej w I kw. 2020 roku, wykraczającej poza dopuszczalne pasmo odchyleń od celu inflacyjnego RPP. Ten wzrost będzie jednak przejściowy. Na aktualny wzrost inflacji mają wpływ przede wszystkim ceny żywności, wynikające z niekorzystnych dla upraw warunków pogodowych, ale także bardziej niepokojące przyspieszenie inflacji bazowej.

Obecny brak reakcji RPP na wzrost inflacji nie zapowiada zmian stóp procentowych perspektywie obecnej kadencji Rady

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Rynki oczekują szybkich działań ze strony banków centralnych

  • FED pod presją rynków
  • RPP pomimo rosnącej inflacji nie zmienia gołębiej polityki
  • Obligacje trzymają się mocno

Po dużym spadku rentowności w ostatnich miesiącach następuje chwila konsolidacji i oczekiwania na decyzję banków centralnych. Decydujące będzie najbliższe posiedzenie Rezerwy Federalnej zaplanowane na 31 lipca, na którym może dojść do zapowiadanego obniżenia stóp procentowych. Oczekiwania rynku są tak duże, że istnieje znaczne prawdopodobieństwo, że FED ich nie spełni. Spodziewana obniżka stóp procentowych powinna wynieść aż 50 pb. – niższa, np. o 25 pb., może już zostać odebrana negatywnie. Pomimo gołębiej retoryki banku centralnego zbyt mała obniżka może niekorzystnie wpłynąć na rynek.

W Polsce rentowności dziesięcioletnich obligacji są na poziomie 2,20 proc. - 2,30 proc. Wpływa na nie m.in. niski spread do niemieckich obligacji skarbowych, z jakim mamy do czynienia w ostatnim roku. Czekamy na to, co wydarzy się na głównych rynkach, by móc reagować. Wydaje się, że rynek jest w pozytywnym nastroju w stosunku do polskich obligacji. Nawet jeśli inflacja pójdzie w górę, nie spodziewamy się gwałtownych działań ze strony banku centralnego. Nie ma obawy o podwyżki stóp w Polsce.

Ostatnie dwa miesiące to przede wszystkim dobre wyniki na obligacjach. Pierwszy wysoki odczyt inflacji został zinterpretowany jako zmiana retoryki RPP na jastrzębią. Jednak przekaz z ostatnich dwóch miesięcy pokazuje, że Rada Polityki Pieniężnej najprawdopodobniej nie zamierza podejmować jakichkolwiek działań.

Co jeśli inflacja będzie szła dalej w górę? RPP prezentuje ciekawą retorykę. Wydaje się, że dopóki inflacja nie skoczy do 3,5 proc., nie jest im straszna. Dotychczasowe stanowisko przewodniczącego Rady prof. Adama Glapińskiego, wedle którego możemy dzielnie znieść szybkorosnącą inflację, może się zmienić. Wszystko będzie zależało od tego, co będzie działo się na świecie. Jeśli pojawi się dyskusja o obniżkach stóp czy o spowolnieniu, to Rada dalej będzie utrzymywać, że można to przetrzymać. Dla przykładu na Węgrzech inflacja spadła z 3,90 na 3,40 proc. Jeśli rynek uwierzy, że RPP przetrzyma inflację, to inflacja może być na poziomie ok. 3,5 proc., a dziesięcioletnie obligacje mogą być na poziomie 2,50 proc. czy 2,30 proc. albo 2,20 proc., tak jak jest w tej chwili.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Rośnie presja na cięcie stóp procentowych

  • Dobry czas dla rynku akcji i obligacji
  • Rosną ceny złota
  • Powraca temat wojny handlowej pomiędzy USA a Chinami

Ostatniego dnia lipca poznamy decyzję FED w sprawie cięcia stóp. Presja na Rezerwę Federalną w sprawie złagodzenia polityki monetarnej i obniżenia stóp procentowych jest ogromna. Dawno już nie obserwowaliśmy tego typu nastrojów. Analitycy uważają, że w FED dominuje podejście gołębie i obniżki są realne, co sugerują też wypowiedzi poszczególnych członków banku centralnego. Spodziewana redukcja to 25 punktów bazowych, choć niektórzy analitycy mówią nawet o 50 punktach bazowych. Tak wysokie oczekiwania mogą świadczyć o tym, że realne odczyty z gospodarki nie są satysfakcjonujące. Jednak ważniejsze od decyzji z lipcowego posiedzenia Rezerwy Federalnej mogą się okazać komunikaty co do jej działania w przyszłości.

Sygnały płynące z banku centralnego pozytywnie wpłynęły na rynki akcji i obligacji. Czerwiec i początek lipca przyniósł wzrosty i był bardzo pozytywny w obu klasach aktywów, co nie jest częstym zjawiskiem.

Rynek długu bardzo dobrze performował. Rentowności obligacji obniżyły się w oczekiwaniu na poluzowanie polityki monetarnej. Pozytywny sentyment przeniósł się także na rynki akcji. Widzimy duże oczekiwanie na stymulus w Chinach, który ma poprawić sytuację w tym kraju.

Żądanie cięć stóp procentowych bardzo dobrze wpływa na złoto, którego ceny w ostatnim czasie rosną. Niższe stopy procentowe są zachętą dla inwestorów, by lokować kapitał w tego typu klasy aktywów. Popyt na złoto rośnie także w związku z szybko rosnącą inflacją.

Chmury na horyzoncie

Istnieje też ryzyko, że FED zaskoczy jastrzębią polityką i nie zdecyduje się na najbliższym posiedzeniu na cięcie stóp procentowych oraz to, że rozbudzone oczekiwania inwestorów spotkają się z działaniem niewystarczającym. Wówczas, rynki, zarówno obligacyjne jak i akcyjne, mogą ruszyć w dół.

Brak decydujących rozstrzygnięć w wojnie handlowej na linii Washington-Pekin nie poprawia nastrojów inwestorów. Pozytywne tweety Trumpa z ostatnich dni sugerowały, że rozmowy idą w dobrym kierunku i porozumienie pojawi się niebawem, tymczasem ponownie prezydent Stanów Zjednoczonych zaskoczył rynki i zaczął komunikować negatywny przekaz o możliwym nałożeniu ceł.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Kontrakty na CO2 na historycznie wysokich poziomach

  • Słabe dane makroekonomiczne z USA, Chin i Europy
  • Wyrok TSUE może negatywnie wpłynąć na sytuację banków
  • Zmiana układu sił w Parlamencie Europejskim wpływa na rynek energii

W ostatnim czasie na rynku akcyjnym widzimy osłabienie nastrojów. Wpływ na to ma kilka czynników. Po pierwsze zbyt rozbudzone oczekiwania względem banków centralnych odnośnie programów stymulacji gospodarek. Po drugie obserwujemy eskalację wojen handlowych po okresie dwumiesięcznego uspokojenia oraz sygnałów, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Jak pokazują jednak ostatnie działania prezydenta Donalda Trumpa wciąż daleko do porozumienia. To wszystko powoduje, że globalne nastroje na rynkach akcji pogorszyły się. Widzimy to także na rodzimym rynku. Słabe dane makroekonomiczne spływają ze Stanów Zjednoczonych, Chin (rozczarowujący wzrost PKB) a w szczególności z krajów europejskich. To wszystko ma wpływ na Polskę, a pierwszym sygnałem ostrzegawczym jest bardzo słaby odczyt produkcji przemysłowej za czerwiec (spadek o 2,7 proc. wobec oczekiwań wzrostu o 2 proc.).

Tematem numer jeden w Polsce jest wyrok TSUE dotyczący kredytów frankowych. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej najprawdopodobniej wyda orzeczenie, według którego sądy krajowe będą mogły unieważnić umowy kredytowe albo rozstrzygać o ich przewalutowaniu. To jest bardzo duże ryzyko dla polskich banków, które udzielały kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich. Potencjalnie są to – według skrajnych interpretacji – ogromne kwoty rzędu nawet kilkudziesięciu mld złotych, co w zasadzie mogłoby wywrócić system bankowy w Polsce. Ryzyko jest duże i zależy od liczby pozwów przeciwko bankom. Widać, że rośnie świadomość tego faktu i dlatego następuje pewna korekta notowań na polskich bankach.

Widoczne są wzrosty w sektorze telekomunikacyjnym. Segment ten charakteryzuje się ograniczoną konkurencją. Na polskim rynku funkcjonuje zaledwie kilka firm w tej branży. Obserwujemy zakończenie wojny cenowej pomiędzy liderami, co przełożyło się na zapowiedzi o planowanych podwyżkach cen za usługi – to bardzo wyraźna zmiana rynkowa. Podwyżka cen powinna przełożyć się na poprawę wyników spółek, stąd tak dynamiczny rerating spółek telekomunikacyjnych na GPW. W ostatnich dniach pojawiły się jednak informacje, że zapowiadana podwyżka wcale nie musi być taka jednoznaczna. Nie wszyscy gracze rynkowi są zgodni w tym temacie. Dlatego musimy poczekać na to, jak rozwinie się gra konkurencyjna.

Wiele dzieje się także w sektorze energetycznym, gdzie po wyborach do Parlamentu Europejskiego zmienił się układ sił. Nowe władze wspierają zwiększenie ograniczeń związanych
z emisją CO2, co nakłada jeszcze większą presję na nasz sektor energetyczny. Kontrakty na CO2 są na historycznie wysokich poziomach, więc koszty dla spółek energetycznych rosną.

KOMENTARZE

Kolejna okazja do porozmawiania o IKZE

Emerytura - monety, wyres

Proponowany sposób likwidacji OFE jest doskonałą okazją do tego, aby porozmawiać o IKZE, które pojawiło się w pierwszej propozycji przedstawionej przez premiera Morawieckiego w 2016 roku.

Opinie na temat aktualnej propozycji likwidacji OFE są skrajnie różne. Czy jest ona dobra? Nie będę tego rozstrzygał. Na pewno byłaby lepsza, gdyby pozostano przy pomyśle zamiany OFE w III filar w opakowaniu IKZE. Dlaczego? Z dwóch powodów: po pierwsze danina dla fiskusa byłaby odroczona na moment wypłaty, a po drugie byłaby niższa – wyniosłaby 10, a nie 15 procent.

Oczywiście bardzo mało osób wie, jaka była pierwotna propozycja. Co więcej, pomysł przekształcenia OFE w IKZE pojawił się, jako sprostowanie pierwotnych słów premiera Morawieckiego mówiącego o przekazaniu 75 środków z OFE na IKE.

Dlaczego na początku proponowano przekształcenie w IKZE? Ze względu na podobieństwo modelu podatkowego w I i II filarze do IKZE. Wyjaśnijmy, że składki na ZUS i do OFE są potrącane z wynagrodzenia przed opodatkowaniem, a zapłata podatku PIT jest przesunięta na moment wypłaty emerytury. W związku z tym środki, jakie posiadamy w OFE są do dzisiaj wolne od podatku PIT, a także od podatku od zysków kapitałowych. W okresie poprzedzającym nasze przejście na emeryturę (przez 10 lat) są stopniowo transferowane na subkonto w ZUS i opodatkowywane podatkiem PIT dopiero w momencie wypłaty świadczenia emerytalnego (w części pochodzącej ze środków z OFE). Gdyby OFE zostały przekształcone w fundusze inwestycyjne w opakowaniu IKZE z blokadą środków do wieku emerytalnego, to według aktualnie obowiązującego prawa danina na rzecz fiskusa wyniosłaby tylko 10%.

W jaki sposób przejść do rozmowy o IKZE?

Możemy zadać potencjalnemu klientowi pytanie: Czy zna szczegóły przedstawionej propozycji likwidacji OFE?, jeżeli tak, to możemy poprosić go o opinię na jej temat. Tak jak zawsze staramy się przedstawić siebie jako osobę wiarygodną i obiektywną.  Dlatego powinniśmy unikać krytykowania zaproponowanego sposobu likwidacji OFE. Możemy nawet przytoczyć argumenty za tym, że opłata przekształceniowa powinna być pobierana w momencie przekształcenia OFE w IKE, mówiąc: - Proszę zwrócić uwagę na to, że emerytura wypłacana z ZUS jest pomniejszana o podatek PIT, natomiast tego podatku nie ma w przypadku wypłaty z IKE. Dlatego właśnie moment przekształcenia OFE w IKE będzie traktowany, jako swego rodzaju wypłata z obowiązkowego systemu emerytalnego, oczywiście nie w formie świadczenia emerytalnego, ale jednorazowej wypłaty do III filara. Możemy tę opłatę potraktować jako odpowiednik podatku PIT pobieranego od emerytur, jednak w nieco niższej skali – 15, a nie 18 procent. I tym właśnie momencie możemy wspomnieć o IKZE: - Szkoda, że zrezygnowano z pierwotnej propozycji, która zakładała przekształcenie OFE w inne konto emerytalne oferowane w III filarze, czyli w IKZE.  To rozwiązania byłoby dla nas najbardziej korzystne, i wyjaśniamy dlaczego. Bardzo mocno podkreślamy, że w IKZE obowiązuje nie tylko podobny model podatkowy jak w I i II filarze – ze względu na przesunięcie podatku PIT ze składek na moment wypłaty środków, ale także to, że w IKZE płacimy niższy podatek, co prawdopodobnie przesądziło o tym, że zrezygnowano z tego pierwotnego pomysłu. Omawiając IKZE, wskazujemy nie tylko na to, że podatek PIT jest niższy w porównaniu do podatku PIT potrącanego ze świadczenia emerytalnego. Wyjaśniamy także różnicę w uldze podatkowej przy składkach na ZUS i do IKZE, które oznaczają dodatkowe korzyści dla naszego potencjalnego klienta. Zwróćmy uwagę na to, że bardziej korzystne dla podatnika jest rozwiązanie, w którym podatek PIT jest zwracany przez fiskusa po dokonaniu wpłaty, w porównaniu do rozwiązania w ZUS, w którym składki są wolne od opodatkowania. Dlaczego rozwiązanie w IKZE jest korzystniejsze? Ponieważ  kwota zwrotu podatkowego może być reinwestowana na IKE i tym samym w tej części podatnik w ogóle unika podatku – przy wpłacie, od zysków kapitałowych i przy wypłacie (model EEE).

Tak może wyglądać nasza hipotetyczna rozmowa z klientem na temat IKZE

D: - Opłata przekształceniowa wynika z tego, że w nowopowstałych kontach IKE nie zapłacimy podatku PIT przy wypłacie, którym to podatkiem jest obciążona emerytura wypłacana z ZUS.

K: - Przecież można byłoby zmienić zasady tak, że nowe IKE będzie miało podatek przy wypłacie, a nie w momencie przekształcenia.

D: - Tak. Ale w tym przypadku to nie byłoby już IKE a inne konto - tzw. IKZE. Nie wiem, czy pan słyszał, ale IKZE było w pierwotnej propozycji. Była ona korzystniejsza, nie tylko dlatego, że podatek  zostałby potrącony dopiero w chwili wypłaty, a nie przekształcenia, ale przede wszystkim dlatego, że w IKZE stawka podatku jest bardzo niska: wynosi tylko 10%.

K: - To dlatego zrezygnowano z tej propozycji?

D: - Możemy się tylko domyślać. To rozwiązanie byłoby najmniej korzystne z punktu widzenia wpływów do budżetu.  W IKZE są bardziej korzystne rozwiązania podatkowe niż w systemie obowiązkowym: zamiast stawki 18% oddajemy fiskusowi tylko 10% kwoty wypłaty. Być może obawiano się także tego, że taka forma przekształcenia uświadomiłaby milionom Polaków, że istnieje wyjątkowy i w pełni legalny sposób na obniżenie podatku od wynagrodzeń.

K: - Co ma pan na myśli?

D: - IKZE to jedyny sposób na bezkosztowe obniżenie podatków. W każdym innym przypadku, aby skorzystać z ulgi, na przykład na internet, trzeba najpierw wydać pieniądze, aby później część z nich odzykać w formie ulgi podatkowej. W przypadku IKZE wystarczy pieniądze zaoszczędzić. W praktyce większość moich klientów zakłada IKZE, przenosząc oszczędności z lokat bankowych.

K: - Co to takiego to IKZE?

D: - To opakowanie podatkowe nakładane na tradycyjne produkty, na przykład na depozyt bankowych lub fundusz inwestycyjny, na przykład na subfundusz UniOszczędnościowy. Może pan inwestować w ten fundusz tradycyjnie – bez żadnych ulg i zachęt, lub w sposób uprzywilejowany podatkowo. W obu przypadkach są to takie same jednostki tego samego funduszu UniOszczędnościowego, jednak dzięki temu, że jeden rachunek będzie miał status IKZE będzie pan mógł skorzystać z odpisu podatkowego. W tym roku można na IKZE wpłacić nawet 5718 zł, na przykład przesuwając taką kwotę z rachunku w banku na rachunek IKZE. Podejmując tę prostą i bezkosztową decyzję otrzyma pan w połowie przyszłego roku zwrot podatku PIT odpowiadający 18 lub 32 proc. kwoty wpłaty na IKZE.

W tym miejscu wyjaśniamy, że w przyszłości wypłata będzie opodatkowana niższą stawką niż emerytura z ZUS.  I wskazujemy na dodatkową korzyść w porównaniu do ulg podatkowych w ZUS, najlepiej z ołówkiem w ręku.

D: - Rozwiązanie zastosowane w IKZE jest też korzystniejsze od składek odprowadzanych na ZUS w momencie dokonywania wpłat. Proszę zwrócić uwagę, że od 100 zł wynagrodzenia wpłacanego na ZUS nie jest płacony podatek PIT, przyjmijmy, że 18 zł. W IKZE najpierw 100 zł jest opodatkowywane a dopiero później zwracane 18 zł. W ZUS ta kwota 18 zł w przyszłości będzie opodatkowana podatkiem PIT, natomiast w IKZE tą kwotą będzie pan mógł dysponować dowolnie, na przykład wydać na bieżąco. Jednak chcąc wykorzystać w pełni ulgi podatkowe najlepiej jest zainwestować zwrot podatku tym razem na IKE, ponieważ wypłata będzie wolna zarówno od podatku Belki, jak i podatku PIT. Proszę więc zauważyć, że w tym przypadku unikamy podatku w ogóle – nie ma go przy wpłacie, ponieważ inwestujemy w IKE kwotę zwrotu podatkowego, nie zapłacimy podatku Belki a także podatku PIT przy wypłacie. Jeżeli zależy panu na wykorzystaniu w pełni ulg podatkowych, to w każdym roku kalendarzowym powinien pan przesuwać z lokat bankowych kwotę odpowiadającą limitowi wpłat na IKZE, a zwrot podatkowy reinwestować w IKE.

Wykorzystajmy kolejną okazję do promocji IKZE.

 

 

Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).
Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy. Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji. Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Generali Investments TFI S.A.

KOMENTARZE

Dlaczego Polacy nie inwestują oszczędności?

Emerytura - słoik

Struktura oszczędności Polaków sugeruje, że kochamy lokaty bankowe i unikamy inwestycji jak ognia. Jednak ostatnie badania Związku Banku Polskich pokazują, że problem może być bardziej złożony.

Według raportu firmy Analizy Online, w grudniu 2018 roku udział depozytów bankowych w całości oszczędności przekroczył  63%, podczas gdy cztery lata temu było to 50%. W sumie na depozytach bieżących i terminowych polskie gospodarstwa domowe zgromadziły na koniec IV kwartału blisko 828 mld zł.  Co więcej, wśród funduszy inwestycyjnych fundusze akcji stanowią jedynie 10% całości rynku.

Czy to są dowody na to, że Polacy unikają inwestycji ze względu na ewentualność poniesienia straty i bolesne doświadczenia z przeszłości?

Badania przeprowadzone przez Związek Banków Polskich (z lipca 2018 roku) wskazują na to, że powód unikania inwestycji jest zupełnie inny.  Poniżej są wskazane odpowiedzi klientów banków na pytanie: Dlaczego nie inwestują oszczędności?

Jedynie 3 procent z nas uważa, że inwestowanie nie jest opłacalne. Tylko co dziesiąty z nas (11%) uważa, że potencjalny zysk jest zbyt niski. Tyle samo osób powołuje się na złe doświadczenia z przeszłości.

Jak się okazuje, największą przeszkodą jest nasze przekonanie o tym, że nie mamy wystarczającej wiedzy i umiejętności, żeby skutecznie inwestować. 

Kto powinien tę wiedzę przekazywać?

Przede wszystkim osoba, do której oszczędzający zwraca się poradą, czyli doradca bankowy lub szerzej doradca finansowy. Problem w tym, że te osoby często boją się promowania produktów inwestycyjnych. Mają obawy przed powtórzeniem się sytuacji  z lat 2008-2009, kiedy osoby inwestujące na szczycie hossy w 2007 roku i później ponoszące głębokie straty bardzo często miały pretensje o jakość obsługi. Traumatyczne przeżycia z tamtego okresu do dzisiaj silnie wpływają na doradców.

Warto też zwrócić uwagę na drugi najczęściej wymieniany powód unikania inwestowania oszczędności. To przekonanie o tym, że aby móc inwestować trzeba posiadać znaczące kapitały (39%). 

Prawdopodobnie większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że od wielu lat jest inwestorem i to bardzo agresywnym: posiadając jednostki otwartych funduszy emerytalnych będących w rzeczywistości funduszami akcji.

Z tego powodu wielką szansą na edukacyjny skok we wzroście świadomości inwestycyjnej jest uruchomienie Pracowniczych Planów Kapitałowych, w których miliony Polaków zaczną inwestować swoje oszczędności, bardziej świadomie niż w przypadku OFE.  Do funduszy emerytalnych wnosiliśmy, a ponad dwa miliony Polaków nadal wnosi składki obowiązkowe, do których nie przywiązujemy takiej wagi, jak do prywatnych oszczędności.  

Dodatkowym bodźcem powinno być sprywatyzowanie środków w OFE, czyli przekształcenie ich w konta emerytalnego działające w ramach III filara. Oczywiście duży wpływ na naszą postawę w stosunku do inwestycji na rynku kapitałowym będzie miała bieżąca koniunktura giełdowa, która pozostaje najmniej przewidywalnym czynnikiem.

KOMENTARZE

Zyskaj zobowiązanie udzielając cennej porady

Jedną z najsilniejszych metod wywierania wpływu jest pozyskiwanie zobowiązań. To wiemy. Przysługa za przysługę. Sztuka polega na tym, aby osoba, wobec której stosuje się tę technikę, nie odczuła tego jako manipulację. Jak to zrobi? W sposób najprostszy z możliwych: potraktować przysługę bezinteresownie, a raczej jako przejaw zwykłej, ludzkiej życzliwości.

Ostatnio pojawiła się informacja o tym, że Polacy żyją krócej. Znalazło to odbicie w opublikowanych pod koniec marca najnowszych tablicach średniej długości życia GUS, które są brane pod uwagę przy wyliczeniach emerytur przez ZUS. To świetna okazja do tego, aby wyjaśnić kilka ważnych kwestii związanych z przyszłością naszych potencjalnych klientów, a w szczególności klientek.

W ostatnich latach zrozumienie zasad działania systemu emerytalnego znacząco wzrosło. Jednak w pewnych aspektach ta wiedza nadal jest minimalna, wręcz zerowa. Przykładem jest wiedza na temat tego, od czego zależy wysokość emerytury wypłacanej z ZUS. Infromacja o tym, że każdy dodatkowy rok pracy zwiększa emeryturę w dwojaki sposób, dotarła do większości społeczeństwa. Przyjmijmy, że o tej zależności wie również nasza rozmówczyni, potencjalna klientka. Prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy, jak ważny jest trzeci czynnik: stopa waloryzacji składek zapisanych na koncie w ZUS.

Jest ona oczywiście odpowiednikiem wzrostu wartości jednostki uczestnictwa funduszu inwestycyjnego lub odsetek dopisywanych przez bank przy depozycie bankowym. Dość często osoby wyrażające swój sprzeciw wobec obowiązku opłacania składek na ubezpieczenie emerytalne, wyrażają opinię, że zwykła lokata w banku przyniosłaby im wyższą emeryturę od tego, co oferuje ZUS.

Ta opinia nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Pokażmy to klientce. ZUS na swoich stronach publikuje stopę waloryzacji konta w I filarze od początku reformy emerytalnego, czyli od 2000 roku.

 

Stopa waloryzacji konta w I filarze w ZUS w poszczególnych latach

Oczywiście tych wartości nie ma sensu porównywać do oprocentowania lokat bankowych, które w okresie 20 lat było wielokrotnie niższe.

Ciekawie wygląda zestawienie z zyskami otwartych funduszy emerytalnych. Jak pamiętamy, w 1999 roku OFE startowały z tego samego poziomu ceny jednostki: 10 zł. Jaka jest wycena tych jednostek dzisiaj, po 20 latach? Większość jednostek OFE jest wyceniana na poziomie około 4,1-4,3 zł.

Jaka byłaby teraz hipotetyczna wycena jednostki zapisanej na koncie w ZUS? Około 35 zł, czyli o 20 procent niższa. 

Chociaż w okresie 20 lat „rentowność” konta w ZUS okazała się niższa od rentowności OFE, to i tak jest ona imponująca, szczególnie w okresie ostatnich kilku lat. Te wyniki można opakować w bardzo pouczającą opowieść dla kobiet, którym obniżono wiek emerytalny. Według danych ZUS różnica między średnią emeryturę kobiet i mężczyzn wynosi około 1000 zł: 1600 zł średnia emerytura kobiet i 2600 zł średnia emerytura mężczyzn.

Wykorzystując powyższe dane można pokazać wymowną kalkulację. Średnie trwanie życia osoby w wieku 60 lat według najnowszych tablic opublikowanych przez GUS wynosi 260,7 miesiące. W związku z tym kobieta, aby otrzymać w tym wieku emeryturę w wysokości 1600 zł, musi mieć zapisane na koncie ZUS 420 tysięcy złotych (w wyniku podzielenia tej kwoty przez 260,7 miesięcy uzyskujemy 1611 zł świadczenia emerytalnego).  

 

Średnie trwanie życia kobiet i mężczyzn wyrażone w miesiącach według najnowszej tablicy GUS

Jaki wpływ na wzrost emerytury w wieku 65 lat miałby sam spadek średniego trwania życia?

Jeżeli 420 tysięcy zł (pomijamy wpłaty dodatkowych składek w okresie 5 lat) podzielimy przez średnie trwanie życia w wieku 65 lat, czyli 217,1 miesięcy, to uzyskamy kwotę 1935 zł; ten jeden czynnik spowoduje wzrost emerytury kobiety o ponad 320 zł.

Do emerytury mężczyzny brakuje jeszcze około 700 zł. Dodajmy drugi czynnik, czyli dopłatę nowych składek. Przyjmując wynagrodzenie na poziomie 4 tysięcy brutto, suma składek w okresie 5 lat wyniesie około 47 tysięcy (19,52% wynagrodzenia brutto). Jeżeli podzielimy kwotę 467 tysięcy przez 217,1 miesięcy, uzyskamy emeryturę w kwocie 2151 zł, czyli wciąż o 450 zł niższą od średniej emerytury mężczyzny.

W wyliczeniach nie uwzględniliśmy jeszcze jednego czynnika: stopy waloryzacji składek w okresie 5 lat. Wstawmy do wyliczeń stopę waloryzacji w okresie ostatnich 5 lat, zakładając, że w 2018 roku wyniesie ona 8% (wysokość tej stopy zostania podana przez ZUS w maju). Zacznijmy od symulacji, w której pominiemy spadek średniego trwania życia w okresie 5 lat oraz dopłaty nowych składek. W związku z tym, w dzielnej znajdzie się kwota 569 137 zł, a w dzielniku średnie trwanie w wieku 60 lat, czyli 260,7 miesięcy. Jaki uzyskamy wynik? 2 183 zł, czyli kwotę wyższą od  uzyskanej w symulacji uwzględniającej spadek średniego trwania życia i dopłaty nowych składek.

Na koniec w naszej symulacji zaprezentowanej klientce pokazujemy wpływ wszystkich trzech czynników: emerytura kobiety rośnie w okresie 5 lat z kwoty 1611 zł do 2 875 zł, czyli o prawie 300 zł wyższej od średniej emerytury mężczyzny. Imponujący wynik!

Oczywiście największy wpływ na wynik symulacji ma czynnik najbardziej zmienny, czyli stopa waloryzacji. Dlatego, w rozmowie z klientką podkreślamy, że planując moment przejścia na emeryturę, powinna wziąć w przyszłości pod uwagę aktualną sytuację na rynku pracy, czyli nie tylko to, w jakim tempie będą rosły średnie zarobki, ale też, jak będzie się zmieniał poziom bezrobocia, czyli liczba osób opłacających składki na ZUS.

Czy taka porada okaże się cenna dla klientki? Czy poczuje się do tego, aby w jakiś sposób się zrewanżować i skorzystać z naszej rekomendacji dotyczącej inwestycji w IKZE?

Sprawdźcie.

 

 

Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).
Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy. Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji. Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.

TERMOMETR INWESTYCYJNY

Wchodzimy w finał wyników II kwartału

  • Końcówka sezonu publikacji wyników spółek
  • Zapowiadany wzrost płacy minimalnej może wpłynąć na rynek pracy
  • Niepewność w sprawie frankowiczów

Jesteśmy w trakcie sezonu publikacji wyników finansowych. Spółki – szczególne te małe – raczej rozczarowują. Z kolei zgodnie z oczekiwaniami banki poprawiają wyniki nawet o kilka, kilkanaście procent.

Głośno było także o kredytach konsumenckich. Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości UE w sytuacji wcześniejszej spłaty kredytu konsumenckiego, kredytodawca powinien zwrócić tzw. „front fee” i dodatkowe opłaty ubezpieczeniowe, co jak dotąd nie było standardem.

Słabo wyglądają wyniki spółek przemysłowych – spadają marże i spółki negatywnie zaskakują zyskami. Odbija się to na całym sektorze MŚP. Pozytywnym zaskoczeniem są wyniki spółek handlowych, zarówno pod względem nominalnym, jak i oczekiwań analityków. Dobre wyniki publikuje Dino Polska, którego trajektoria wzrostu jest bardzo dobra. Pozytywnie zaskoczyła także Grupa Eurocash, która po niezbyt udanym okresie pokazała bardzo dobre wyniki.

Wpływ na kondycję polskiej gospodarki mogą mieć także propozycje wyborcze. Obietnica wyborcza w postaci szybkiego wzrostu pensji minimalnej wywiera wpływ na firmy i sprawia, że rośnie presja na rynek pracy. Chociaż trzeba zauważyć, że wiele spółek broni się tym, że ich wynagrodzenia i tak są wyższe od płacy minimalnej. Nie mniej jednak, cały rynek pracy będzie wywierał presję na firmy. Z drugiej strony tak gwałtowna podwyżka może wspierać najuboższą część społeczeństwa, co może przełożyć się na wzrost konsumpcji. W sektorach, w których konkurencja jest mniejsza, można spodziewać się także wzrostu cen.

Większość analityków spodziewa się decyzji TSUE na korzyść kredytobiorców. Niemniej jednak jej ostateczne skutki jeszcze długo nie będą znane, ponieważ orzeczenie nie będzie wiążące. Trudno ocenić w tej chwili, ilu kredytobiorców faktycznie złoży pozwy i jakie będzie podejście polskich sądów do tej sprawy.

Ostatnie tygodnie to czas poprawy sentymentu na rynkach amerykańskich i oczekiwania na pozytywne wiadomości o złagodzeniu wojny handlowej. Spadło także prawdopodobieństwo twardego brexitu, co spowodowało, że wzrósł apetyt na ryzyko – widać to głównie w Stanach Zjednoczonych. W Polsce indeksy także odbiły, jednak trochę mniej niż na światowych giełdach.